Kikagaku Moyo akustyczni
„gitarzystki” w wydaniu akustycznym

A to dziwni Japończycy, których nikt w Japonii nie chciał słuchać. Pewnie wyglądali tam zupełnie od czapy. No i grając psychedelicznego rocka, byli najwyraźniej dalecy japońskiemu duchowi. Pierwszą płytę biedaki musieli wydać przez greckie wydawnictwo. Zaraz potem ruszyli w trasę przez Stany i Europę, gdzie od razu zdobyli fanów i popularność. Byli w 2017 na OFFie i w ubiegłym roku znienacka w Krakowie.
Wyglądają i grają, jak żywcem przeniesieni z lat 70-tych. Mają mocno psychedeliczne brzemienie, okładki albumów (i kaset) i hipnotyczne plakaty (do obejrzenia na ich stronie, np. na tumblerze). Tak jak Wieża Bajzel nie boją się siedmiominutowych kompozycji!
Zespół założył bębniarz i gitarzysta. Teraz to jeszcze: 2gi gitarzysta, basista i wykształcony w Kalkucie sitarzysta. Śpiewają po japońsku i czasem po angielsku ze słodkim japońskim akcentem.
Poniżej kilka zdjęć z klipu z (koncertu w czeskiej Pradze).

Ja oczywiście polecam sesję z mojej ulubionej i wspaniale brzmiącej w swoim youtubouwym wydaniu „radio”stacji KEXP z Seattle.

I jeszcze jeden ze stylową, oldschoolową, analogową wizualizacją:

Świetnie nadaje się na wieczory. Można nabić sobie playlistę na youtuba i odpłynąć na kanapie.

Kategorie: GitarzystkiMuzyka